Cr Navigator
Młodzi, bogaci, etyczni
powrót
Na początku byli YUPPIES, czyli young urban professionals, potem DINKS, czyli double income no kids. Badacze rynkowych trendów raz na jakiś czas identyfikują kolejną gorącą wielkomiejską grupę docelową, o którą powinny zabiegać wszystkie szanujące się marki. Od jakiegoś czasu tą grupą są LOHAS.

Lohas to termin ukuty po raz pierwszy na przełomie XX i XXI w. przez amerykańskich socjologów. Oznacza ni mniej ni więcej niż Lifestyles of health and sustainability i odnosi się do konsumentów zainteresowanych zdrowiem, środowiskiem, sprawiedliwością społeczną, zrównoważonym stylem życia i rozwojem osobistym. Wybierając produkty kierują się oni ich wartościami społecznymi i środowiskowymi.
Szacuje się, że Lohasem jest prawie co 5. Amerykanin, czyli ponad 40 mln osób, a wartość tego rynku to 209 mld dolarów.

Rozwijamy się harmonijnie

Sektory brane pod uwagę przy wycenie rynku Lohasów, to produkty Fair Trade i organic, zielona architektura, zrównoważone inwestycje, ekoturystyka, czy alternatywne źródła energii. Oprócz redukowania własnego negatywnego wpływu na środowisko, niezwykle istotny jest dla Lohasów rozwój osobisty i pełne wykorzystanie własnego potencjału. Kluczem do zrozumienia istoty tej grupy jest równowaga. Równowaga pomiędzy tym, co dostają i oddają środowisku oraz pomiędzy ciałem i duchem. Lohasi chętnie uprawiają jogę, spędzają czas na wolnym powietrzu i korzystają ze zdobyczy medycyny naturalnej.

Nie jesteśmy radykalni


W odróżnieniu od innych grup zainteresowanych ekologią i zrównoważonym rozwojem Lohasi nie są radykalni. Nie przywiązują się do drzew, ani nie przykuwają do statków wzorem aktywistów Greenpeace. Nie malują się w lamparcie cętki, ani nie doczepiają sobie ogonów jak działacze PETA. Nie wyłączają lodówek i nie wyszukują jedzenia na śmietnikach jak walczący z marnotrawieniem żywności Freeganie. Nie pikietują przed instytucjami, ani nie oblewają nikogo farbą. Świadectwem poglądów wyznawanych przez Lohasów jest ich własny zrównoważony styl życia.
   Myli się jednak ten, kto uważa, że w związku z pokojowym nastawieniem tej grupy, mające nieczyste sumienie firmy mogą spać spokojnie. Na ogół dobrze sytuowani i wykształceni, mający rozbudowane siatki kontaktów społecznych i chętnie korzystający z Internetu, nie tylko mogą zafundować firmie potężną dawkę konsumenckiego ostracyzmu, ale i jeszcze potężniejszą dawkę ostrej, zataczającej szerokie kręgi, krytyki. Szczególnie, że wielu Lohasów to ludzie związani z mediami i PR. Znacznie bardziej opłaca się więc wyciągnąć do nich rękę. Tym bardziej, że proaktywni Lohasi chętnie wynagradzają firmy, które przyjmują nowy model społecznej odpowiedzialności biznesu. Jak bowiem wynika z badania przeprowadzonego przez Natural Marketing Institute Lohasi gotowi są zapłacić nawet o 20 proc. więcej za produkt bardziej zrównoważony od tradycyjnego.

Jaki konsument taki biznes


To, co początkowo było tylko marketingowym żargonem, powoli zaczęło przybierać realne kształty. W odpowiedzi na zidentyfikowanie nowej grupy konsumenckiej zaczęły pojawiać się kolejne firmy i stowarzyszenia definiujące siebie jako przyjazne Lohasom. Ich wyróżnikiem jest praktykowanie odpowiedzialnego kapitalizmu, czyli dostarczenie dóbr i usług uzyskiwanych w oparciu o zrównoważone praktyki, a także przejrzystość i uczciwość.
Stowarzyszenia spod znaku Lohas to m.in. American Solar Energy Society (ASES), Social Venture Network (SVN), Business for Social Responsability (BSR), czy The International Ecotourism Society (TIES). Pełną listę organizacji można znaleźć na stronie lohas.com.

Ekodrinki dla każdego

Przedstawiciele stowarzyszeń i przedsiębiorstw spod znaku Lohas spotykają się na dorocznej konferencji, podczas której omawiają najnowsze trendy rynkowe i dzielą się pomysłami oraz inspiracjami jak prowadzić biznes, aby był nie tylko zrównoważony, ale i rentowny. Lohas forum, które obok biznesu i organizacji pozarządowych przyciąga przedstawicieli świata akademickiego i media, jest zorganizowane zgodnie z propagowaną przez siebie filozofią. Uczestnicy spotkania w przerwie między wykładami żywią się wyrobami ekologicznej kuchni, testują zrównoważone gadżety, biorą udział w zajęciach z jogi, a nawet piją ekodrinki. Wszystkich tych przyjemności na własnej skórze będzie można doświadczyć podczas najbliższego forum, które odbędzie się pomiędzy 17 a 19 czerwca 2009 r., w Boulder w stanie Kolorado. 


Przejrzeć Lohasa


Pomimo iż po raz pierwszy Lohasów zdefiniowano w Stanach Zjednoczonych, to prawdziwą potęgę stanowią oni na starym kontynencie. Europejskich Lohasów zbadała firma Natural Marketing Institute, do spółki z Porter Novelli. Badanie, które rozpoczęło się w lipcu 2007 r. objęło próbę 16 tys. osób z Belgii, Francji, Niemiec, Włoch, Holandii, Portugalii, Hiszpanii i Wielkiej Brytaniii.
   Wyniki dotyczące europejskich Lohasów porównano z wynikami amerykańskimi. Rezultaty? Okazało się, że o 50 proc. więcej Europejczyków niż Amerykanów deklaruje chęć kupowania „zielonych” produktów, takich jak baterie słoneczne, samochody hybrydowe, żywność organiczna, przyjazne środowisku kosmetyki czy sprzęt gospodarstwa domowego. O 25 proc. więcej Europejczyków niż Amerykanów segreguje śmieci, o 30 proc. więcej mieszkańców starego kontynentu chętniej namawia do proekologicznych zachowań swoich przyjaciół i rodzinę, o 32 proc. więcej z nich do zakupu motywują pieczęć lub certyfikat, świadczące o ekologiczności danego produktu, co podkreśla jak ważną rolę odgrywa autentyczność i przejrzystość marki lub firmy, a o 25 proc. więcej Europejczyków niż Amerykanów deklaruje, że firma oprócz zarabiania pieniędzy na rzecz udziałowców, powinna mieć także na uwadze swój wpływ na środowisko naturalne. Większe zaangażowanie Europejczyków w zrównoważony styl życia może wynikać z wieloletnich działań propagujących troskę o środowisko podejmowanych przez rządy tych krajów.


Polak wcale nie gorszy?


Potencjał drzemiący w rynku Lohas można dostrzec także w Polsce. Jak wynika z badania „Diagnoza społeczna 2007” przeprowadzonego przez Janusza Grzelaka i Janusza Czapińskiego ponad 1/3 konsumentów robiąc zakupy zwraca uwagę na to, aby produkt jak najmniej zanieczyszczał środowisko, ponad 60 proc. deklaruje, że segreguje odpady, a 67 proc. stara się wyrzucać baterie, akumulatory i inne produkty zawierające szkodliwe substancje do specjalnych pojemników.
Deklaracje deklaracjami, a prawda jest taka, że nawet na zamożnych Kabatach albo inteligenckim Żoliborzu trudno o pojemniki na baterie i akumulatory. Wiele osób nie segreguje śmieci, ani nie usuwa produktów szkodliwych chemicznie. Nie robią tego, bo nie mają dostępu do odpowiednich pojemników. Może więc najwyższy czas stworzyć warunki polskim obywatelom, aby mogli się prawdziwymi Lohasami.



Średnia ocen: 0.00 , Suma ocen: 0, Głosów: 0
Oceń: