Cr Navigator
Out of the bottle – Graham Webb o tym, jak budować własne imperium
powrót
 
Graham Webb, człowiek, którego nazwisko występuje na milionach butelek z kosmetykami do włosów, twórca swojego własnego imperium fryzjerskiego i szkoły, posiadacz odznaczeń jej królewskiej mości, na zaproszenie British Council pojawił się w Polsce w połowie czerwca z serią wykładów prezentujących historię wielkiego biznesu napisaną przez człowieka o zerowych podstawach edukacyjnych, ogromnej determinacji i jeszcze większej charyzmie.



Wykłady promujące książkę Grahama Webba, „Out of the bottle” to świetna okazja dla studentów, ale także dla wszystkich obecnych i przyszłych przedsiębiorców i przedsiębiorców społecznych, którym często tylko brak wiary stoi na przeszkodzie do osiągnięcia sukcesu, by zainspirować się historią oszałamiającego sukcesu, Grahama Webba, człowieka, który rzucił szkołę w wieku 15 lat.

 Jakie są obecnie najważniejsze trendy biznesowe, dominujące w Wielkiej Brytanii?


Małe i średnie przedsiębiorstwa. Duże firmy cały czas radzą sobie dobrze, ale wzrost obserwuje się w sektorze małych przedsiębiorstw. W Wielkiej Brytanii od 70 do 80 proc. dochodu pochodzi z małych firm.

Czy potrafi Pan wskazać najbardziej efektywny obszar rozwoju małych przedsiębiorstw?

Oczywiście, obserwuje się duży wzrost w sektorze IT. Natomiast, sektor zatrudnienia jest bardzo niedoceniony. Większość przedsiębiorców wyrosła z jednoosobowego punktu usługowego, który zamienił się w firmę budowlaną, fryzjera z siecią salonów lub mechanika samochodowego. Chociaż oczywiście wielu młodych ludzi podąża tradycyjną drogą, ucząc się na studiach zarządzania. To świetnie, ale to zupełnie inna droga niż prowadzenie prawdziwego przedsiębiorstwa.

Jak wygląda droga do sukcesu biznesowego w MSP (małe średnie przedsiębiorstwa)?


Po pierwsze, masz produkt lub usługę, w której sens wierzysz, a następnie sprzedajesz ją, wierząc w to, co robisz.
Po drugie, musisz znaleźć odróżnienie, które stanowi przewagę i czyni Twój produkt unikatowym. To, co oferujesz jest niepowtarzalne lub przynajmniej lepsze od takiego samego produktu, który oferują inni. To są te dwie podstawowe kwestie.
Starasz się, by Twoi odbiorcy Cię rozumieli - musisz w siebie wierzyć, by ktokolwiek mógł uwierzyć w to, co robisz.
No i oczywiście marketing: Twoje komunikaty powinny pojawiać się na różnych nośnikach: sieć, media, Internet.

Jakie jest główne przesłanie Pana wykładów? Jakie jest Pana przesłanie do studentów?


Moja droga kariery jest interesująca. Pochodzę z rodziny pracowników rządowych. Byłem niepełnosprawnym dzieckiem, więc w szkole dzieci piętnowały mnie z tego powodu, stąd też wynikały moje problemy w relacjach w rówieśnikami. Na skutek trudnych kilku lat w środowisku szkolnym odszedłem ze szkoły – nienawidziłem mojej szkoły, a ona mnie. Ale prawdziwym powodem mojego odejścia był brak pewności siebie, poczucie skrępowania i braku poszanowania wśród rówieśników. Wówczas trafiłem do sektora, do którego nie chciałem trafić – przemysłu fryzjerskiego.

Wcześniej aplikowałem do 62 firm na stanowiska sprzedażowe, ale nikt z działów HR nie chciał mnie widzieć - to dlatego firma Graham Webb Companies w Wielkiej Brytanii i USA nigdy nie miała działu HR. Nie mówię, że dział HR w firmie to coś niedobrego. Uważam tylko, że z powodu wykształcenia pracowników działów HR i mojego braku wykształcenia, nie miałem szansy na zdobycie pracy.
Wtedy moja mama zobaczyła ogłoszenie dla praktykanta w zakładzie fryzjerskim i spróbowałem. Po trzymiesięcznym okresie próbnym miało się okazać, czy zostanę, by przejść gruntowne szkolenie. Podobało mi się, że w salonie pracuje ze mną wiele ładnych kobiet, ale dzięki tej pracy zyskałem znacznie więcej: mimo że nie przepadałem za obcinaniem włosów, dowiedziałem się więcej o tym biznesie. Praca przy pokazach mody, z modelkami, w tym przemyśle bardzo wiele się dzieje….

Jednym z problemów, jakie mają dobrze wyedukowane dzieci wyedukowanych i pracujących w swoim zawodzie rodziców jest typowa ścieżka zawodowa. Jeśli dobrze wyedukowany młody człowiek mówi rodzicom, że chce zostać rzeźbiarzem, fryzjerem lub mechanikiem samochodowym, rodzice muszą to jakoś wytrzymać. Ostatecznie, rodzi się młody przedsiębiorca - przedsiębiorca to nie absolwent uniwersytetu, który podejmuje pracę w Glaxo SmithKline lub P&G i posiada umiejętność zarządzania światową korporacją.
To ktoś zupełnie inny. Moja historia skończyła się tak, że byłem właścicielem sieci salonów w Wielkiej Brytanii, gdzie zatrudniałem około 400 pracowników, a potem, wraz z moim partnerem, zbudowałem jedną z największych firm fryzjerskich w USA. W 2002 roku sprzedaliśmy ją firmie Wella. Krótko potem Wella została wykupiona przez Procter & Gamble i miałem trudność ze znalezieniem się wśród osób o innej mentalności, mówiących innym językiem. W styczniu tego roku, firma zdecydowała się na usunięcie produktów sygnowanych marką Graham Webb. Podobna historia przydarzyła się w Wielkiej Brytanii z czekoladową marką Cadbury, kiedy została przejęta przez Kraft.

Tak się stało, ale – o ile pamiętam – faktycznie było to spowodowane tym, że Cadbury zaniechało części swoich działań związanych ze społeczną odpowiedzialnością.

Nie wiem zbyt wiele na ten temat. Wiem tylko, że marka uległa zawężeniu, przez co wielu Brytyjczyków jest niezadowolonych, ponieważ zniknęła ich ulubiona czekolada. Stało się tak dlatego, że marka nie była globalna i nie pasowała do korporacyjnego port folio.

Kiedy zaczął się Pan interesować coachingiem?

Ponieważ miałem wiele osobistych wyzwań, m.in. swoją niepełnosprawność, nabrałem przekonania, że jest wiele utalentowanych osób, których rozwój coś hamuje. W Ameryce mówili mi, że powinienem napisać książkę. Czternastu chirurgów, którzy zrekonstruowali moje kończyny, mój pęcherz  - ludzie, którzy pomogli mi zwalczyć bariery stawiane przez niepełnosprawność powiedzieli mi, że powinienem napisać o książkę o tej przeprawie do zdrowia. Odczuwałem naciski w tym temacie z kilku stron jednocześnie, w rezultacie  napisałem książkę. Mój przyjaciel dziennikarz pomógł mi ją wydać i nagle stała się bestsellerem. Zaczęto mnie zapraszać na wykłady. I to okazało się moją nową drogą. Potrafiłem inspirować słuchaczy. Odkryłem British Council. Większość zagadnień, którymi zajmuje się British Council była mi bardzo bliska: różnorodność, równość. 90 proc. moich pracowników to były kobiety. Zawsze działałem dobroczynnie, więc zainteresowałem się społeczną odpowiedzialnością biznesu. Praca dla BC była dla mnie spełnieniem.

Prywatnie mam czwórkę dzieci. Moje dwie córki są bardzo popularne, śpiewają m.in. z Leonardem Cohenem i Stingiem – jedna z nich poszła do college’u, druga nie. Mam też dwóch synów, z których jeden studiował w Oxfordzie, a drugi nie poszedł na studia. Nigdy nie mówiliśmy naszym dzieciom, jaką drogę życiową powinny wybrać. Namawialiśmy je raczej, żeby poszli za głosem swoich zainteresowań i zamienili swoją pasję w zawód. Przypadkowo, wszyscy znaleźli się w przemyśle muzycznym.

Jeśli podążasz za swoimi marzeniami i tym, co kochasz, masz większą szansę na sukces i satysfakcję. Ile osób mówi w każdy poniedziałkowy poranek „cholera, znowu muszę iść dzisiaj do roboty”?

Czy wie Pan teraz więcej na temat tego, jak rozwijać firmowe działy HR?


Z powodu prawa pracy kładzie się duży nacisk na umowę o pracę, a ja kładę większy nacisk na umowę psychologiczną. Biorąc za przykład przemysł fryzjerski, na jednym biegunie są małe saloniki z niewykształconą obsługą, w której skład wchodzą niezwykli ludzie strzygący innych niezwykłych ludzi. Na drugim biegunie – piękne salony z wyszkolonymi pracownikami i określoną ścieżką kariery, gdzie pracodawcy chcą zatrudniać tylko odpowiednich ludzi.
I bardzo dobrze, ale cały problem w tym, by za dwa lata i więcej cele firmy i pracownika wciąż były być te same. Na przykład, jeśli firma się rozwinie, a pracownik nie otrzyma awansu na stanowisko menedżerskie, może go to demotywować. Musi się z tym pogodzić i powiedzieć sobie „spróbuję następnym razem”.
Interakcja kariery pracownika i rozwoju firmy musi być połączona. Myślę, że istnieje jeszcze jedna interesująca sprawa. Jeśli masz firmę, w której pracuje 90 kobiet, musisz stosować zupełnie inne techniki zarządzania, niż wtedy, gdy pracuje w niej 90 mężczyzn. To jest nie tyle moja opinia, ile opinia naukowców.
U mnie w firmie pracowało 90 proc. wspaniałych kobiet. Sytuacja jest inna, ale zupełnie inny jest też sposób zarządzania.

Udało się w ten sposób dostosować styl zarządzania. Jeśli w firmie pracuje jedna kobieta więcej i dwóch mężczyzn, to dobrze. Ale jeśli zdecydowana większość pracowników to kobiety, trzeba zmienić nastawienie i styl zarządzania.

Powiedział Pan wiele na temat problemów ze znalezieniem własnej ścieżki kariery. Czy myśli Pan, że profesjonalne wsparcie managera pomaga w rozwoju kariery i wyborze kierunków?


Myślę, że doradztwo zawodowe jest bardzo ważne. Jednak, wydaje mi się, że najlepszy byłby doradca niezależny od szkoły czy uczelni. Osoba pochodząca z zewnątrz, która nie posiada określonej polityki i programu. I jeśli byłbym to ja, starałbym się znaleźć to, co pracownicy kochają.

Zastanów się, czym się interesujesz i co byś robił, gdybyś mógł wybierać? I wtedy, być może udałoby się znaleźć firmę, biznes lub organizację, czy przedsiębiorstwo społeczne, w którym jest twoje serce. I może powinieneś raczej iść w tym kierunku, niż odpowiadać na jakiekolwiek ogłoszenia o pracę.

Czy powiedziałby Pan dzisiaj, że brak planu jest dobrą drogą do rozwoju przedsiębiorczości?

Nie zachęcam do nieposiadania planu. Po prostu dzielę się tym, co zrobiłem. Ja nie miałem planu, jedynie bardzo profesjonalnie zareagowałem na możliwości. Zawsze chciałem pracować w Ameryce. Kiedy udało mi się tam trafić i pracowałem przy dużych pokazach mody, stwierdziłem, że w pewnym momencie mogą już nie chcieć mnie zatrudniać i że powinienem założyć tam własny biznes. I założyłem akademię treningową, którą Biały Dom określił mianem modelowego przykładu szkoły policealnej. Wtedy pomyślałem, że potrzebuję własnych produktów. Ale nie miałem wtedy na to pieniędzy i do niczego nie doszło. I pewnego dnia, zadzwonił do mnie ktoś od Calvina Kleina (człowiek ten opatentował mydło z pompką) z propozycją przystąpienia do profesjonalnego biznesu fryzjerskiego. Założyliśmy wspólny biznes. A potem pojawiły się kolejne…

Chodzi o korzystanie z pojawiających się okazji – trzeba być przygotowanym. Jest takie trafne powiedzenie: szczęście przychodzi wtedy, gdy przygotowanie spotyka się z okazją.


Średnia ocen: 0.00 , Suma ocen: 0, Głosów: 0
Oceń: